Moje życie z pomysłem

Zostań królową słodkości w swoim domu

Zostań słodką królową karnawału – część II

Goście zaproszeni, karnawałowe stroje na wieszaku, a karnawałowa korona czeka na swoją królową. Najwyższy czas przekroczyć drzwi kuchni i zabrać się do słodkich przygotowań. Już tylko chwila dzieli od szalonej zabawy!

Dekorować czy nie?

Ta kwestia zależy od indywidualnych upodobań. Rynek spożywczy oferuje bardzo bogatą gamę słodkich „upiększaczy”. Począwszy od spożywczych barwników o całej palecie barw (te dostępne są w postaci żeli, past, proszków), kolorowych mas i lukrów plastycznych, jadalnych perełek, posypek, kwiatków, cukrowych figurek, brokatów, klei do mocowania ozdób, opłatków z dowolnym nadrukiem i… uffff, sama nie wiem czego jeszcze… Jednym słowem – jest w czym wybierać.

Ja sama preferuję jednak umiar w ich stosowaniu – a zatem nie za często i nie za dużo. Wychodzę z założenia, że im mniej sztucznych, czy przetworzonych dodatków – tym więcej wartościowego smaku. A deser równie pięknie będzie się prezentował ozdobiony własnoręcznie przyrządzonym kremem (nie z proszku!), owocami pod każdą postacią, czy dobrej jakości czekoladą.

 

Poszukaj inspiracji

Zabrakło pomysłu? Eee, to żaden problem! Uwierz, mnie też się zdarza.

Zostań królową słodkości w swoim domu

W takich chwilach rozsiadam się na sofie, obłożona pokaźną stertą książek. Obok mnie koniecznie mała czarna i coś na przegryzkę, bo od czytania o jedzeniu szybko staję się głodna. Największym sentymentem, od lat i niezmiennie, darzę książki poświęcone słodkim deserom autorstwa Michel Roux’a i Pierre Herme’a. Francuscy mistrzowie stworzyli świetne, bardzo uniwersalne pozycje, łączące ogromną dawkę rzetelnej i przystępnie podanej wiedzy, oraz wielu, wielu inspiracji. Polecam je każdemu, również stawiającym pierwsze kroki w cukierniczej sztuce.

W poszukiwaniu pomysłów równie często szperam w czeluściach internetu. Tutaj warto jednak zachować czujność i rozważnie przyjmować treści. W zalewie informacji łatwo natrafić na słabe przepisy, niosące ze sobą katastrofę. Osobiście szczególnym zaufaniem darzę niektóre blogi. Zwłaszcza te prowadzone przez prawdziwych pasjonatów. Ich sprawdzone receptury (a często i przydatne wskazówki) są gwarancją kulinarnego sukcesu. Jestem pewna, że i Ty masz swoje ulubione?

Sprzęt do słodkich zadań specjalnych

Na dzisiejszą okazję wybrałam sympatyczną recepturę na roladę z czekoladowo – kawowym kremem. Co prawda jej wykonanie wymaga etapowości, ale bez obaw – wszystkie idą gładko. Super pomocny okazał się zwłaszcza robot Tefal Masterchef Gourmet, któremu powierzyłam znaczną część prac. Najpierw zajął się kremem. Potem unikalną trzepaczką na baczność postawił pianę z białek, a na koniec z lekkością przygotował ciasto biszkoptowe. Nie mogło się nie udać, a karnawałowe spotkanie zapowiada się pysznie!

 

To właśnie on, robot planetarny do zadań specjalnych (a nie drobne akcesoria), pełni najważniejszą rolę. Ten sprzętu cięższego kalibruz łatwością wyrabia ciasta na słodkie wypieki czy ciężkie ciasta na chleb dzięki solidnemu, wykonanemu z odlewu mieszadłu i mieszadłu hakowemu.

Nie jestem leniwa i odkąd pamiętam lubię tę całą kuchenną krzątaninę, ale jakąż ulgę przynosi świadomość, że nie wszystko musi zależeć od siły moich dłoni.  W kuchni pragnę czuć się kobieco i przede wszystkim komfortowo, dlatego stawiam na pewne i mistrzowskie rozwiązania. Wybieram przyjaciela o wielkim sercu… elektrycznym. Mój słodki pomocnik ubija lekką pianę z białek dzięki unikalnej trzepaczce Flex Whisk, a przy tym dzięki misie ze stali nierdzewnej o pojemności 4 litrówz osłoną, która chroni przed chlapaniem.

To dzięki niemu uwalniam się od najcięższych i pracochłonnych czynności, mając pewność, że pozostawiam je pod najlepszą opieką. Powierzam mu ciężkie ugniatanie najtwardszych ciast, ubijanie, ucieranie, a nawet tarcie i miksowanie.Dzięki podwójnemu ruchowi planetarnemu (jednoczesna rotacja akcesoriów oraz ruch głowicy urządzenia „po orbicie”, w przeciwnych kierunkach) robot Tefal Masterchef Gourment wyrabia, miesza i ubija wszystkie składniki aż do osiągnięcia idealnego efektu – pozwala szybko uzyskać gładką konsystencję. Lubię zerkać jak lekko i sprawnie pracuje. Mój prawdziwy wyczynowiec i to bez zadyszki!

Specjalnie dla Ciebie zostawiam kilka uniwersalnych wskazówek, do których zawsze się stosuję. Przydadzą się przy niejednym wypieku. Nie są skomplikowane, a wiedza o nich gwarantuje udane desery.

A zatem do dzieła!

- Planując wypieki (ciasta biszkoptowe, ucierane, czy na muffinki) zawsze pamiętam, aby  wszystkie produkty miały temperaturę pokojową. To oznacza, że niektóre składniki zwykle przechowywane w lodówce (a więc np. jajka, masło, mleko) zawczasu  należy z niej wyjąć. Muszą mieć czas na ocieplenie. Zupełnie odwrotnie jest w przypadku ciast francuskich (a czasem i kruchych) – te z kolei kochają chłód.

- Wiele ciast nie lubi zbyt długiego mieszania – gdy dodaję składniki suche do mokrych, wystarczy parę obrotów, tylko do połączenia składników.

- Czekolada niezwykle łatwo się przypala, a w takiej postaci nie nadaje się już do niczego. Najbezpieczniejszym sposobem na jej rozpuszczenie jest kąpiel wodna. W tym celu należy dopasować do siebie wielkością dwa naczynia: garnek, oraz metalową lub szklaną miskę, którą da się swobodnie i stabilnie oprzeć na garnku. Do miski wkładam połamaną lub posiekaną nożem czekoladę i jeśli tak akurat przewiduje przepis –  dodatkowe składniki, najlepiej by te miały temp. pokojową. W garnku zagotowuję trochę wody – tutaj uwaga! Ilość wody musi być taka, by ustawiona na garnku miska nie miała  kontaktu z lustrem wody. Ustawiam miskę na garnku i od razu zmniejszam płomień na minimalny (między miską, a parą będzie krążyła para wodna). Gdy czekolada się rozpuści zdejmuję miskę z garnka.

Zostań królową słodkości w swoim domu

- Obecność tłuszczu sprawia, że ubicie białek na pianę staje się niezwykle trudne. Z tego powodu  zwracam baczną uwagę, aby podczas rozbijania i rozdzielania jajka – do białek nie dostała się nawet odrobina żółtka. Do ubijania piany używam metalowych (ew. szklanych) naczyń. Muszą być idealnie czyste i odtłuszczone.

- Jeśli przepis przewiduje połączenie ubitej piany z inną masą – zawsze robię to ręcznie (najlepiej szpatułką, nigdy robotem czy mikserem). Lżejszą pianę przekładam ostrożnie do cięższej masy i bardzo delikatnym, „zagarniającym” ruchem dłoni  mieszam (jak najkrócej).

 

ROLADA Z KREMEM CZEKOLADOWO – KAWOWYM

Zostań królową słodkości w swoim domu

Krem:

500g mascarpone (chłodne, z lodówki)

100g czekolady deserowej

4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej

3 łyżki (45ml) słodkiej śmietanki 30% – w temp. pokojowej

3 łyżki cukru pudru

Czekoladę łamię na kostki (dodatkowo siekam nożem, żeby mocniej rozdrobnić) i wraz z 3 łyżkami śmietanki, oraz granulkami kawy wkładam do metalowej lub szklanej miski (niezbyt małej). Stawiam miskę na garnku z wrzącą wodą i rozpuszczam czekoladę w kąpieli parowej (patrz dokładne wskazówki powyżej). Pod koniec mieszam, by wszystkie składniki się połączyły. Zdejmuję miskę i odstawiam na chwilę do ostudzenia.

W międzyczasie w misie robota umieszczam mascarpone i przesiany cukier puder – ucieram na niezbyt wysokich obrotach. Dodaję partiami przestudzoną, rozpuszczoną czekoladę. Przekładam krem do osobnego naczynia i odstawiam na potem (można schować do lodówki).

 

Ciasto biszkoptowe:

5 jaj (rozm. L) – osobno żółtka i białka (w temp. pokojowej)

50g mąki pszennej (np. tortowej)

50g mąki ziemniaczanej

80g drobnego cukru (ew. cukru pudru)

1/3 łyżeczki proszku do pieczenia

Rozgrzewam piekarnik do temp. 180 st.C (grzałki góra – dół). Dużą, kwadratową blachę z wyposażenia piekarnika wykładam papierem do pieczenia. Przygotowuję czystą, świeżą ściereczkę kuchenną (lnianą lub bawełnianą).

Przesiewam do naczynia obie mąki i proszek do pieczenia.

Oddzielam żółtka jaj od białek. Wlewam białka do czystej misy robota i ubijam na sztywno. Ostrożnie przekładam pianę do innego naczynia, a w misie robota umieszczam teraz żółtka i drobny cukier – ucieram  bardzo dokładnie na kogiel-mogiel, aż uzyskam gładką, jednolitą konsystencję. Wsypuję przesiane obie mąki i proszek – teraz mieszam już niezbyt długo, tylko do połączenia składników. Wypinam misę z robota, dodaję pianę z białek i bardzo delikatnie, używając silikonowej szpatułki – mieszam ręcznie.

Wylewam masę na przygotowaną blachę, wygładzam szpatułką. Wstawiam do piekarnika na ok. 10‑12 min.

Gdy ciasto lekko się zezłoci, wyjmuję blachę z piekarnika. Gorący biszkopt zsuwam (wraz z papierem, na którym się piekł) na rozłożoną ściereczkę (brzeg biszkoptu powinien się znaleźć na brzegu tkaniny) i od razu zwijam dość ciasno ciasto razem ze ściereczką. Tak zrolowane układam na kratce i pozostawiam do całkowitego ostudzenia.

Rozwijam ostrożnie ostudzony biszkopt, usuwam ściereczkę i odklejam papier.  Równą warstwą rozsmarowuję na nim ok. ¾ kremu (pozostałe ¼ chowam do lodówki). Ponownie jak najciaśniej zwijam ciasto w roladę. Owijam je folią spożywczą i wstawiam na min. 1 godz. do lodówki. Gdy ciasto już się schłodzi i trochę stężeje – rozsmarowuję na jego wierzchu pozostały krem. Do momentu podania trzymam w lodówce.

 

Małgosia, autorka bloga Pieprz czyWanilia