Cierpisz na niedostatek wolnego czasu? To szukaj sposobów, aby jak najmniej go tracić! Oto kilka pomysłów na każdy dzień.

Prawie każda i każdy z nas musi dzielić swój czas pomiędzy zwykle bardzo absorbujące życie zawodowe i obowiązki rodzinne. Trzeba wówczas nie lada umysłowej gimnastyki, aby podołać wszystkiemu i o niczym nie zapomnieć. Z myślą o tych z nas, którzy potrzebują pomysłów na oszczędzanie czasu, proponuję kilka moich sposobów na łatwiejsze życie.

1. Przede wszystkim – planuj. Wiem, że modna jest tzw. spontaniczność. Ale nie niszcząc w sobie tej cennej i ożywczej cechy warto jednak starannie planować to wszystko co jest możliwe do przewidzenia. Sama spontaniczność doprowadzi nas i naszych najbliższych prędzej czy później do frustracji. Zatem planuj posiłki zwłaszcza przed zakupami. Zarówno tygodniowymi, jak i codziennymi. Dzięki temu zaoszczędzić sobie być może kilku zbędnych wizyt w sklepie w każdym tygodniu. Kiedy zaplanowałaś zakupy – zapisze je na kartce. Takie notowanie trwa krócej niż konieczny powrót do sklepu, kiedy o czym zapomnieliśmy. Planuj także to, w co się ubierzesz Ty i Twoi najbliżsi z jednodniowym wyprzedzeniem, aby można było garderobę wybrać i wyprasować, gdy taka jest potrzeba.

2. Skoro jesteśmy przy prasowaniu. Dla oszczędności czasu i tzw. nerwów trzeba koniecznie zaopatrzyć się w żelazko parowe FV9650 Ultimate Anticalc firmy Tefal. Praca z takim urządzeniem to pozytywne przeżycie, bezcenne zwłaszcza dla tych z nas, którzy prasować zwyczajnie nie lubią. Dużo więcej pary pod większym ciśnieniem oznacza, że prasowanie osiąga niespotykaną dotąd jakość, a co za tym idzie – szybkość. Efektem pracy z Ultimate Anticalc będą ubrania wyprasowane jak nigdy dotąd. Urządzenie posiada specjalną szufladkę antywapienną, co pozwala szybko i wygodnie pozbyć się kamiennych zanieczyszczeń. To także gwarancja przedłużonej żywotności żelazka.

Żelazko_Tefal_Ultimate_Anticalc

3. Kiedy szukamy ułatwień w życiu – nie róbmy tego kosztem jakości. Także, a może przede wszystkim w dziedzinie odżywiania. Dlatego wszystkim, którzy szukają większej oszczędności czasu i wygody, ale chcą zachować to najcenniejsze w świeżej żywności, polecam gotujący blender Tefal o nazwie Easy Soup BL841140. To urządzenie najnowszej generacji pozwala przygotowanie zup – kremów i takich z kawałkami warzyw – w czasie 23-25 minut. To absolutna rewelacja! Mamy świeży, naturalny posiłek przygotowany w jednym garnku w niecałe pół godziny. Urządzenie podtrzymuje temperaturę świeżo ugotowanej zupy przez 40 minut i ma podwójne ścianki, co jednocześnie chroni przed oparzeniami i zapewnia świetną izolację. Easy Soup posiada także automatyczny program czyszczenia.

4. Przy pomocy Easy Soup przygotujemy także konfitury ze świeżych owoców, a przez cały rok zblendujemy składniki na zdrowe pyszne koktajle. Tych ostatnich ciągle w Polsce nie pijemy zbyt wiele. Reklamy telewizyjne nauczyły nas masowego korzystania z soków z kartonów lub butelek. Niestety, tego rodzaju napoje mają swoje wady – są pozbawione naturalnych enzymów i części witamin. Zawierają także najczęściej cukier, co jest zbędnym kalorycznym obciążeniem dla organizmu. Tymczasem naturalnie zblendowane owoce w różnych kombinacjach pozwalają nie tylko na otrzymywanie świeżego, pełnowartościowego deseru, ale także dostarczają nam niezbędnego, naturalnego błonnika. W sokach z kartonu znajdziemy go tymczasem tylko w minimalnych ilościach! Zatem Easy Soup dostarczy nam owocowego zdrowia w dowolnej ilości.

Blender_gotujący_Tefal_Easy_Soup

5. I na koniec o celu, jaki powinien przyświecać wszelkim pomysłom na ułatwianie życia i oszczędzanie czasu. Chodzi nie tyle o to, aby w zaoszczędzonym czasie wykonać jakąś kolejną, użyteczną czynność. Ale o to aby podnieść jakość naszego życia! Naszego i naszych najbliższych! Zatem myśląc o ułatwieniach pomyśl o tym jakie będziesz miała z tego konkretne korzyści. Bo przecież nie chcemy dla nas tylko życia szybszego i łatwiejszego, ale przede wszystkim – lepszego i szczęśliwszego. Jeżeli zatem – dla przykładu – dzięki wieczornemu prasowaniu przy pomocy znakomitego żelazka Tefal zaoszczędzimy rano 10 minut, to wykorzystajmy go na dłuższy sen (zwłaszcza jeśli nam go zwykle brakuje) albo… na nacieszenie się sobą rano. Chwila spokoju razem, o poranku to prawdziwy luksus w zabieganym świecie. Dajmy go sobie, skoro nas na niego stać. I niech to będzie nasze najważniejsze „ułatwienie”!

Marta

 

Na spotkanie towarzyskie i słodkie co nieco zawsze mam ochotę. Ale to właśnie teraz, w okresie posylwestrowym, najczęściej goszczę u siebie przyjaciół i wprost nie potrafię sobie wyobrazić, bym na te okazje nie przygotowała pysznego deseru. W końcu kiedy, jak nie teraz, pozwolić sobie na zwiększoną dawkę słodkiego szaleństwa? Jak szaleć, to na całego, a jak zostać królową – to w karnawale!

Robot_kuchenny_karnawałowe_wypieki

Zapytana o to, od czego zacząć swoją domowo-cukierniczą przygodę, znalazłam w zasadzie jedną odpowiedź: najlepiej od… kuchni, czyli wyposażenia. Wydaje się proste, prawda? Ale czy na pewno…? Był taki czas, gdy bez opamiętania doposażałam kuchenne kąty we wszelkie możliwe przydasie, rzecz jasna – przekonana o ich niezbędności. Dzisiaj większość z nich leży w najgłębszych zakamarkach szuflad, zapomniana i opuszczona, bo do prawdziwego kulinarnego szczęścia wystarczy rozsądny, przemyślany zestaw.

Skompletuj najważniejsze formy i foremki

Sprawa wydaje się być jasna: bez form do wypiekania się nie obejdzie. Najlepiej określić własne potrzeby i na ich podstawie budować foremkowe zaplecze (zarówno pod względem przeznaczenia, jak i rozmiarów). Do najczęściej używanych w mojej kuchni zaliczam: okrągłą tortownicę, formę kwadratową z wysokim rantem, foremkę do tarty (o niskim, karbowanym rancie – okrągła lub prostokątna), tradycyjną keksówkę i formę do wypiekania muffinek.

Na co zwracam szczególną uwagę stojąc przed zakupem? Przede wszystkim na wykonanie i rodzaj materiału. Osobiście najbardziej lubię lekkie formy aluminiowe z porządną warstwą powłoki nieprzywierającej. Najmniejszą miłością darzę natomiast wykonane z blachy ocynkowanej (bez dodatkowej powłoki) – mają ogromną tendencję do szybkiego rdzewienia. Nieszczególnie też lubię wypiekać w foremkach silikonowych – co prawda zajmują mniej miejsca, ale gorące ciasto wyjęte z piekarnika momentalnie się w nich „poci”, nabierając wilgoci. Te ostatnie – silikonowe – dzięki swoim elastycznym, nieprzywierającym właściwościom idealnie natomiast nadają się do przyrządzania wszelkich deserów zastygających (typu: panna cotta, czekoladki, pralinki, galaretki, etc.), nadając im fantazyjne kształty.

Aby długo cieszyć się dobrą kondycją i nienagannym wyglądem moich foremek, przestrzegam dwóch prostych zasad: metalowe foremki przyjaźnią się z papierem do pieczenia i bardzo, ale to bardzo! nie lubią kontaktu z nożem.

Zainwestuj w przydatne akcesoria kuchenne

Akcesoria_kuchenne

Po pierwsze: waga i miarki.

Mówi się, że kuchnia to nie apteka… I ja się z tym zgadzam, bo od bezmyślnego, precyzyjnego odmierzania składników – ważniejsze jest próbowanie i budowanie potrawy dostosowanej do własnego smaku. Jednak ta słodsza cześć kulinariów bywa wymagająca, a zachowanie poprawnych (a czasem po prostu rozsądnych) proporcji niektórych składników jest kluczowe, by cieszyć się udanym, smacznym deserem. To nie fanaberie, waga i miarki mają sens. Warto więc mieć pod ręką specjalny zestaw łyżeczek, dzięki którym precyzyjnie można odmierzać najczęściej wykorzystywane wielkości (1 łyżka = 15 ml, 1 łyżeczka = 5 ml, ½ łyżeczki = 2,5 ml, ¼ łyżeczki = 1,25 ml, oraz 1/8 łyżeczki = 0,625 ml). Do kompletu dorzucam jeszcze ½-litrowy lub 1-litrowy dzbanek z tłoczoną lub nadrukowaną miarą pojemności – u mnie przydaje się nadzwyczaj często. Wagi też nie próżnują: co prawda analogowa (zegarowa) pełni już głównie funkcję ozdobną, ale elektroniczna (z bardzo przydatną funkcji tarowania) śmiga za każdym razem, gdy najdzie mnie ochota na pieczenie ciasta.

Po drugie: przesiewacz do mąki.

Może być też po prostu tradycyjne, gęste sito, ale przesiewacz w formie kubka, ze sprężynującym mechanizmem jest w domowych warunkach wygodniejszy. No i zabiera mniej miejsca. O tym, że mąkę należy przesiać bezpośrednio przed użyciem – teoretycznie pewnie każdy kiedyś słyszał… Ale dlaczego to takie ważne? W pierwszej kolejności, aby pozbyć się grudek i ewentualnych zanieczyszczeń. W końcu kto z nas chciałby raczyć się ciastem z przypadkowymi dodatkami? Przesiewanie ma jeszcze dodatkowe znaczenie: napowietrza mąkę. To żadna magia, ot zwykła fizyka. Swobodnie spadający pył rozluźnia się, między drobinki dostaje się powietrze, a mniej zbita mąka daje pulchniejsze, lepiej wyrośnięte ciasto.

Po trzecie: szpatułki.

Do szpatułek silikonowych ody pochwalne mogłabym pisać. Mam do nich prawdziwą słabość, więc kolekcja rośnie i rośnie. Służą mi do przekładania surowego ciasta, piany, różnych mas, ale też do rozsmarowania kremu, czy delikatnego ręcznego przemieszania składników. Nie ma na świecie takiej metalowej, czy drewnianej łyżki, która potrafiłaby równie idealnie i niemal do czysta zgarnąć zawartość z dna i ścianek naczynia.

Jakie wybierać szpatułki do celów cukierniczych? Mnie najlepiej pracuje się na tych w całości odlanych z grubej warstwy silikonu. Są elastyczne i łatwe w utrzymaniu czystości. Gdy decyduję się na materiały łączone (np. drewno i silikon) sprawdzam, czy rączka jest wystarczająco mocna, a łopatka niezbyt wiotka. Szpatułka musi być solidna, zbyt rachityczna nie wytrzyma nacisku podczas zgarniania masy i szybko się złamie.

Do smarowania kremem, czekoladą czy lukrem lepiej sprawdza się łopatka o płaskiej, metalowej powierzchni.

Po czwarte: wałek.

Wałek ma złą sławę. Zapewne z powodu niewybrednych anegdot, które czynią go atrybutem rozzłoszczonej kobiety. Tymczasem jedynym jego prawdziwym powołaniem jest niewinny, chociaż nierzadko konieczny kontakt z surowym ciastem. W tym i tylko tym kontekście jest wprost niezbędnym przydasiem. Trudno wyobrazić mi sobie przygotowanie tarty, kruchych babeczek, tartaletek, słodkich pierożków, niektórych drożdżowych wypieków, czy pierniczków – bez jego udziału. Wałek być musi! Producenci chwalą nowoczesne wałki silikonowe i metalowe, które podobno nie przywierają do ciasta i są łatwe w utrzymaniu czystości. Ja jednak po różnych krótkotrwałych „skokach w bok”, postanawiam trwać wiernie przy moim staruszku z bukowego drewna. Wytłoczony jest z jednego kawałka, nie ma rączek (to tzw. wałek francuski) i pomimo swoich lat wciąż świetnie się trzyma i nieźle pracuje.

Po piąte: kratka do studzenia.

Żart? Bynajmniej! nie żart, a niezbędnik. Nieważne: okrągła, czy prostokątna, mała, czy duża, w krateczkę czy ze szczebelkami – to dzięki niej studzenie ciast przebiega sprawnie, wypiek nie wilgotnieje od spodu, a blaty kuchenne nie niszczeją od kontaktu ze zbyt wysoką temperaturą.

Po szóste: jeszcze kilka dodatkowych gadżetów dla słodko zakręconych.

Bo to jest tak, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, a czasem… w miarę tworzenia. Naturalna kolej rzeczy sprawia, że małymi krokami pokonujemy kolejne szczebelki kulinarnej drabiny. Im więcej słodkości wychodzi spod naszych dłoni, tym na kolejne – coraz ciekawsze, czasem trudniejsze – mamy ochotę. Nie wystarcza już zwykły placek, kruche ciasteczko, czy galaretka z proszku. Pojawia się ochota na wytworny torcik, idealną włoską bezę, rozpływające się w ustach crème brûlée, albo eleganckie migdałowe makaroniki, niczym z francuskiej cukierni…

O tak! ja również doświadczam tego wyzwania, dlatego na mojej liście specjalnej pojawia się:

- termometr spożywczy – niezbędny do przygotowania karmelu, cukrowego syropu, niektórych kremów, lemon curd’u, nugatu, rozpuszczania czekolady, mierzenia temperatury smażonych owoców lub temperatury tłuszczu (np. w trakcie smażenia pączków i faworków), a to pewnie jeszcze nie koniec zastosowań…

- metalowe tylki i worek cukierniczy – idealne do zdobienia, nadziewania, wyciskania, etc.

Przy pomocy odpowiednio dobranej końcówki fantazyjnie ozdabiam kremem ciasta i babeczki, w łatwy sposób nadziewam konfiturą pączki, wyciskam kształtne bezy i masę makaronikową albo maluję pierniczki.

- ręczny palnik gazowy – przypiekam nim i karmelizuję cukier bezpośrednio na deserze, ale w szeroko pojętych kulinariach przydaje się częściej (np. do opalania).

- gałkownice o różnych pojemnościach – nie są artykułem pierwszej potrzeby, ale nie umiałabym się już z nimi rozstać. Dzięki swojemu mechanizmowi „wypychającemu” idealnie sprawdzają się przy porcjowaniu surowych ciast (szybko, sprawnie i czysto). Najmniejszą (o pojemności 7,5ml = 1,5 łyżeczki) formuję malutkie, zgrabne trufelki. Nieco większą (22,5 ml = 1,5 łyżki) odmierzam masy ciasteczkowe, dzięki czemu po upieczeniu każde jest jednakowej wielkości. A najpojemniejszą (2,5 łyżki = 37,5 ml) wykorzystuję przy porcjowaniu ciasta na muffinki i babeczki.

Przedstawiłam Ci mój zestaw drobnych akcesoriów kuchennych. Używam go na co dzień i jak widać, składa się w większości z prostych, podstawowych elementów. Chciałabym Cię zainspirować do własnych poszukiwań. Skompletuj swój zestaw i rozpocznij słodką przygodę :)

Małgosia, autorka bloga Pieprz czy Wanilia

 

Wielu z nas gotowanie kojarzy się z długotrwałą i nudną czynnością. Nawet jeśli nie potrafimy z siebie wykrzesać entuzjazmu wobec gotowania, to jednak możemy prace kuchenne znakomicie ułatwić i przyśpieszyć.

Nikt nie wie dlaczego tak jest. Jedni z nas po prostu lubią gotować, inni – nie znoszą. Nie zawsze ma to związek z umiejętnościami. Bywa, że ci, którzy nieźle radzą sobie w kuchni, po prostu nie lubią tego rodzaju prac. I nic nie mają tu do rzeczy ewentualne kulinarne sukcesy – wdzięczność najbliższych, czy po prostu dobrze smakujące jedzenie. Takie osoby zwykle patrzą na prace kuchenne przez pryzmat straty czasu i obciążenia jakim jest – ich zdaniem – to nudne zajęcie.

kuchenne_triki

Ale zawsze można przecież tę potencjalną dla niektórych uciążliwość sprowadzić do minimum. Skoro nie można czegoś polubić, to może da się ograniczyć? Zresztą dobre rady ułatwiające gotowanie przydadzą się także amatorom gotowania. Robienie czegoś sprawnej przynosi satysfakcję każdemu.

1. Oczywiście, garnki są najważniejsze! Właściwy komplet solidnych garnków, to absolutna podstawa. Polecam komplet Duetto Tefal – to klasyka gatunku. Nie tylko dlatego, że są ładne, pasują do każdej kuchni i mają aż 10 lat gwarancji. Są wykonane z najlepszej stali nierdzewnej, która zapewnia trwałość i jakość gotowania. Grube dno indukcyjne z kolei zapewnia właściwe rozchodzenie się i utrzymywanie ciepła. Nie bez znaczenia są boczne profile w tych garnkach, które pozwolą odcedzić warzywa, makaron lub ziemniaki bez używania sitka. Wewnątrz produktów Duetto jest widoczna miarka, która ułatwi dokładne odmierzenie produktów. Także uchwyty są bardzo funkcjonalne, bo nie nagrzewają się i zapewniają bezpieczne użytkowanie.

2. Często gotujesz makaron? Na pewno! Dzieci przecież uwielbiają spaghetti z sosem pomidorowym i kokardki z domowym pesto z bazylii. Zdradzę wam mój sposób na to by makaron po wyjęciu z garnka nigdy się nie skleił. Wystarczy do gotującej się wody dolać łyżkę lub dwie oliwy. To samo możesz zrobić podczas gotowania pierogów – po wyłowieniu ich na talerz, nie posklejają się i nie uszkodzą jeśli będziesz chciała je wystudzić i zostawić na później.

Sposób_na_iealny_makaron

3. Wybieraj do kuchni sprzęt, który umożliwi ci przygotowanie produktów od A do Z np. Tefal Cusine Companion, czyli wielofunkcyjny robot kuchenny z funkcją gotowania. Posiada on aż 6 automatycznych programów do każdego typu gotowania, 12 regulowanych prędkości oraz funkcję dostosowane do różnych przepisów. Mając jedno urządzenie stojące na blacie kuchennym możesz przy jego pomocy siekać, gotować – również na parze, mieszać, ubijać i wyrabiać ciasto. Ja się w nim zakochałam!

4. Korzystaj tylko z wypróbowanych przepisów. O tym wiedziały już nasze babki, jednak one musiały uczyć się na własnych błędach…My mamy do dyspozycji doświadczenie blogerów i blogerek kulinarnych, którzy chętnie się nim dzielą. Znajdź w sieci blog, który najbardziej Ci odpowiada pod względem kuchni, łatwości podawanych przepisów, klarowności wskazówek dotyczących ich przygotowania, jak również fotografii. Wiadomo …najpierw je się oczami! Zanim jednak podasz danie na stół, wokół którego zasiedli goście, postaraj się przygotować je wcześniej chociaż raz – dla rodziny i domowników i sprawdzić czy rzeczywiście smakuje jak powinno. Ryzykowne jest testowanie nowych przepisów np. na…teściach.

Zatem… szybkiego smacznego!

Marta

 

Oto i nastał Nowy Rok, więc podsumowuję, rozmyślam, postanawiam. Tym razem moje noworoczne postanowienie będzie tylko jedno: każdy poranek spożytkować tak, by dostarczył mi dobrej energii na cały dzień. Ładujemy baterie!

Poranek kojarzył mi się kiedyś z nieustannym pośpiechem i niedospaniem. Czasem także z poczuciem, że coś ważnego może mi umknąć, że czegoś nie zdążę, z czymś sobie nie dam rady. A także z poczuciem winy, że przez ten szalony pośpiech moje dziecko wyjdzie do szkoły niedostatecznie zadbane lub nie w pełni przygotowane. Ale koniec z tym!

Dokładnie przemyślałam moje poranki, zbadałam wszystkie słabe punkty, zastanowiłam się nad tym, czego właściwie się boję i czym stresuję. A także pomyślałam o tym skąd bierze się mój pośpiech. Oto moje wnioski i sposoby, dzięki którym moje poranki w Nowym Roku staną się radosnymi początkami nowego, dobrego dnia. Bez stresu i pośpiechu.

1. W miarę możliwości postaraj się zapewnić swojemu organizmowi 8 godzin snu. Wiem, wiem…nie jest to łatwe zwłaszcza jeśli ma się dzieci ale nasz organizm potrzebuje odpowiedniego czasu na regenerację. Aby móc dłużej pospać rano, wszystko co tylko możliwe zaplanuj i zrób dzień wcześniej. Przygotuj i wyprasuj ubranie dla siebie i swoich najbliższych. Rano nie ma czasu na rozmyślanie o tym „co na siebie włożę”. Tym bardziej nie ma go na prasowanie! Wieczorem, a najlepiej jeszcze w drodze z pracy przemyśl to, co chcesz zjeść na śniadanie. Zrób odpowiednie zakupy przed powrotem do domu. Pomyśl także o drugim śniadaniu i – ewentualnie – o lunchu, o ile nie kupujesz czegoś gotowego w pracy. Sprawdź czy Twoje dziecko przygotowało wszystko co niezbędne. Zrób to także wieczorem. Rano nie będzie czasu ani na pakowanie, ani na sprawdzanie.

Dobry_poranek_sen

2. Zrób poranną gimnastykę. Pobudź swoje ciało do działania, przygotuj je na kolejne godziny pracy. Gimnastyka nie musi być długa, czasem wystarczy nawet 5 minut ruchu, za to intensywnego. Zrób np. 10 przysiadów w szybkim tempie, nie odrywając pięt od podłogi. Od razu poczujesz szybsze krążenie i odechce ci się spać.

3. Śniadania muszą być pożywne. Wprawdzie nie zawsze wszyscy domownicy mają ochotę na „coś konkretnego”, ale spraw by zawsze mieli szansę coś zjeść. Czasem wystarczy pół bułeczki z dżemem lub miseczka płatków. Miej zawsze w lodówce zapas jajek, sera czy dobrej jakości wędliny. Nie ma nic gorszego niż rozpoczęcie dnia z uczuciem głodu, albo „oszukiwanie” go zjedzonym w biegu batonikiem.

4. Dobrym początkiem dnia, może być solidna porcja soku. Ale świeżego! Daruj sobie “pseudosoki” z butelek i kartonów. Słodzone obficie soki z koncentratów, to nie jest dawka zdrowia. To prawdziwa katastrofa! Zamiast zapewnić sobie i najbliższym porcję witamin i pożywnych węglowodanów, oszukujesz organizm pustymi kaloriami i przegotowanym płynem “sokopodobnym”, który nalany do kartonów kilka miesięcy wcześniej utracił już większość witamin i enzymów. Zaopatrz się więc w wolnoobrotową wyciskarkę do owoców i warzyw, np. Tefal Infiny Press Revolution. Urządzenie zapewni nie tylko świeże soki „od ręki”, ale jest wyjątkowo wydajne. I to we wszystkim! Jest w stanie wycisnąć z tej samej ilości owoców/warzyw o 35 proc. więcej soku co tradycyjne wyciskarki, jednocześnie zapewniając o 30 proc. więcej witaminy C i aż o 75 proc. więcej przeciwutleniaczy. Nie muszę chyba nikogo zapewniać, że to prawdziwa rewolucja zdrowotna.

Dobry_poranek_zdrowy_sok

Kiedy rano siedzisz już z rodziną przy stole, jedząc śniadanie, zrób jeszcze jedną rzeczą: niespiesznie i ze spokojem popatrz na Twoich najbliższych i pomyśl – jak cudownie, że jesteście razem, jak wspaniałe jest to, że tworzycie rodzinę. I że teraz czeka Cię kolejny dobry dzień, który zakończysz w serdecznym towarzystwie tych, których kochasz. Aż chce się żyć!

Dobry_poranek_rodzina

Dobrego każdego dnia w Nowym Roku!

Marta

 

W czasie świąt zapominam o diecie i jem smakołyki i potrawy, które nie oszczędzają mojego żołądka. Postanowiłam, że w tym roku na przekór tradycji zaserwuje lekkostrawne śniadania. Oto kilka pomysłów jak je przygotować przy użyciu ręcznego blendera np. Tefal Slimforce, nie spędzając w kuchni dłużej niż 20 minut.

1. Amerykańskie light pancakes, czyli naleśniki w wersji light. Przygotowujemy 50 g masła klarowanego, 2 jajka, ćwierć kilo mąki, ćwierć litra mleka odchudzonego. Do tego odrobina soli, 2 łyżki cukru trzcinowego i taką samą ilość proszku do pieczenia. Roztapiamy masło i odstawiamy je. W misce, za pomocą blendera Slimforce, łączymy jajka z mlekiem, a później tę mieszaninę z suchymi składnikami. Do ciasta wlewamy roztopione masło. Nasza masa naleśnikowa powinna sprawiać wrażenie gęstej. Na teflonowej patelni roztapiamy odrobinę masła. Z ciasta równolegle formujemy na niej 4 małe placki o średnicy ok. 10 cm. Kiedy na powierzchni ciasta pojawiają się dziureczki, to znak, że placek należy przewrócić na druga stronę. Pankejki podajemy ułożone w małym stosie – jedne na drugich. Możemy je podać z dowolnymi owocami świeżymi lub suszonymi. Ja uwielbiam z nasionami goi i jagodami. Pycha!

pancakes_576

2. Mleczny koktajl owocowy, z dodatkiem bananów i suszonych owoców. Przygotowujemy 2 banany, 0,6 litra mleka niskotłuszczowego lub ew. mleka sojowego i łyżkę miodu. Jeżeli ktoś lubi, to może dodać także szczyptę gałki muszkatołowej. Zamiast banana możemy dodać np. świeże mango a jeśli chcemy wersji świątecznej, możemy dorzucić do zestawu suszone śliwki lub żurawinę (może być ze słoika). Całość miksujemy, wlewamy do wysokich szklanek, przyozdabiamy bazylią. Smacznego 

coctail_bananowy_576

3. Omlet z dodatkiem koziego sera, suszonych pomidorów i pieczarek. Przygotowujemy 6 jaj (na 3 omlety), 2 łyżeczki mąki gryczanej i 2 łyżeczki mleka, 3 łyżeczki masła klarowanego, jeden kozi serek (rozgniatamy go widelcem), kilka suszonych pomidorów i kilka pieczarek oraz sól i pieprz do smaku. Połącz żółtka, mąkę i mleko w pojemniku blendera. Następnie ubij pianę z żółtek i połącz ją delikatnie ze zrobionym przed chwilą płynnym ciastem. Na roztopione na patelni masło (jedna łyżeczka na jeden omlet) wylej część masy jajecznej. Gdy się zarumieni – przewróć omlet na drugą stronę. Po zsunięciu z patelni pokryj go kawałeczkami sera, pokrojonymi w paseczki suszonymi pomidorami i podduszonymi na maśle plasterkami pieczarek. Złóż omlet na pół i podawaj z liśćmi rukoli.

omlet_576

Marta

Kilka słów o blenderze ręcznym Tefala linii Slimforce. To niezwykle nowoczesne i poręczne urządzenie pozwoli nam błyskawicznie rozdrobnić i wymieszać składniki niezbędne do przygotowania pożywnego śniadania, które nie będzie przygrzanymi na patelni pierogami, ani kawałkiem karpia w galarecie. Blender Slimforce pracuje w dwóch prędkościach działania i ma cztery ostrza. Dzięki nim rozdrabnia składniki sprawnie i bardzo dokładnie. Polecam!

 

Uwielbiam Święta, a w szczególności kupowanie prezentów. W tym roku postawiłam obdarować najbliższych akcesoriami i dodatkami do kuchni. Jeśli nie macie jeszcze pomysłu co kupić, może spodoba Wam się jeden z kuchennych przedmiotów codziennego użytku, który zasugerowałam w liście „10 świątecznych must have”.

Świąteczne_prezenty_Tefal

1. Nie ma kuchni bez garnków.
A skoro jesteśmy przy nich to niezastąpione są garnki Tefal Stainless Steel z linii Hero. Nie tylko dlatego, że charakteryzują się uniwersalnym, klasycznym pięknem i że producent daje na nie aż 10 lat (sic!) gwarancji. Są one sporządzone ze specjalnego stopu chromowo-niklowego, który gwarantuje najwyższą jakość i bezpieczeństwo użytkowania. Można ich używać w piekarniku (do 260 stopni) i na kuchniach indukcyjnych. Grube dna gwarantują najlepsze rozchodzenie się ciepła i trwałość.

2. Pojemniczki nas świeże zioła. Wiem, że nie wszyscy doceniają świeże roślinki w kuchni, ale ja nie mogłabym się bez nich już obejść. Przecież nie zastąpią ich – wbrew pozorom – zioła suszone. Jeśli ktoś nie wierzy, to niech użyje suszonej mięty do letniej, chłodzącej lemoniady, albo – również jej – do zaromatyzowania na sposób arabski czarnej herbaty. Przecież to byłoby nie do wypicia! To nie tylko byłaby inna jakość, ale i zupełnie inny smak. Dlatego osobie, która lubi gotować i ceni dobry smak kup zestaw świeżych ziół w ładnych, trwałych pojemnikach lub doniczkach. Mięta, bazylia, majeranek, oregano czy tymianek – w zależności od tego co lubicie – Ty i Twoi najbliżsi. Świeże zioła przeniosą kuchnię na inny poziom gotowania. Nigdy tej zmiany nie będziesz żałować. I wtedy to będzie prawdziwa kuchnia!

3. Naczynia żaroodporne. Co najmniej jedno. Przyda się do pieczenia. Znajdź takie, którego obdarowana osoba nie powstydzi się postawić – wraz z upieczoną potrawą – na stole.

4. Bez patelni ani rusz! Początkującym kucharzom wystarczą w zasadzie dwie. A właściwie – jedna porządna patelnia i mały rondel. Sprawdź, czy obydwie mają dna z odpowiednich, trzymających ciepło stopów stali. Solidne, wielowarstwowe dno gwarantuje odpowiednią jakość smażenia i długotrwałość użytkowania. Nie daj się nabrać na „hity cenowe” za parę złotych. Jeśli połkniesz haczyk, to znaczy, że za chwilę, trzeba będzie wydać kolejnych, co najmniej kilkadziesiąt – na to samo, tyle że zdatne do użytku. Moja rada: najlepiej patelnię kupić w zestawie z garnkami.

5. Waga – niezbędna do gotowania i pieczenia. Pamiętaj, że w grę wchodzi nie tylko odpowiedni wygląd, ale również funkcjonalność wraz z jakością. Przy zakupie pomyśl o tym, że waga będzie wielokrotnie przemywana i czyszczona. I że produkty nie powinny z niej spadać przy ważeniu!

6. Czajnik – oczywiście! Zawsze i wszędzie niezbędny. Używany w każdym domu, non-stop, bez względu na porę roku. Nie daj się nabrać na tzw. okazyjne ceny. Kup coś solidnego, najlepiej z dobrej stali nierdzewnej. W przeciwnym wypadku pożałujesz po pierwszym miesiącu użytkowania lub nawet – pierwszym zagotowaniu wody. Nie ma nic bardziej obrzydliwego niż porządna nawet herbata ale o smaku… plastiku.

7. Noże! Ich ewentualny brak w kuchni da się zauważyć natychmiast. Najlepiej kup od razu cały komplet, zbieranie po jednym nożu nie ma żadnego sensu. I nie zapomnij o odpowiednim stojaku. Zwróć uwagę, czy dany komplet ma specjalny nóż do pieczywa, bo nie wszystkie go zawierają, a będziesz go potrzebować zwykle w pierwszej kolejności. Potrzebny ci będzie jeszcze mały nożyk, najlepiej sprawdzający się przy obieraniu warzyw i owoców oraz duży nóż z tzw. brodą czy też inaczej nóż szefa kuchni – duży, długi, ostry idealny do siekania i np. krojenia mięsa.

8. Cedzak, zwany także durszlakiem. Według moich statystyk, nawet najgorszy kucharz domowy potrzebuje go przynajmniej raz na 5 dni. Jeśli nie do przygotowania spaghetti, to do odcedzania zielony groszku lub cieciorki albo mycia owoców. Tak czy inaczej, durszlak jest zawsze potrzebnym zakupem.

9. Deska – a właściwie – deski do krojenia. Jedną należy przeznaczyć od razu do krojenia surowego mięsa i nigdy nie używać jej do niczego innego – z powodów higienicznych. Ponieważ deski dosyć szybko wymagają wymiany, w tej dziedzinie warto poeksperymentować. Kup różne deski – np. plastikowe i drewniane. Z tych drugich sama szczególnie cenię bambusowe i z drewna akacji. Estetycznie urokliwe i dosyć trwałe są także te z drewna oliwnego, ale nie zawsze można je łatwo kupić w Polsce. Sprawdź wcześniej jaki styl najlepiej pasuje do kuchni obdarowanego.

10. Blender ręczny – trudno o urządzenie elektryczne bardziej od niego przydatne. Przyda się do zup, musów owocowych lub warzywnych. Polecam blender ręczny Tefal linii SlimForce. Posiada dwie różne prędkości, wygodny uchwyt, końcówkę ze stali nierdzewnej a także – w zestawie – pojemnik o pojemności 800 ml. Nic tylko mieszać i miksować!

 kuchenny niezbędnik Tefal

Wesołych Świąt i udanych prezentów! Marta

 

1 2 3 4 7